WIADOMOŚCI

STOWARZYSZENIE

ZNANI ze STUDZIANKI

ZABYTKI

CZYTELNIA

PARTNERSTWA I WSPÓŁPRACA

 

 

Trud pielgrzymowania

    Tradycją stała się co roku piesza pielgrzymka z Łomaz do sanktuarium w Kodniu. Od kilkunastu lat mieszkańcy gminy Łomazy i przyjezdni pielgrzymują 14 sierpnia do  miejsca zwanego często „małą podlaską  Częstochową”. Mimo porannej burzy i obfitego deszczu o godzinie 5:30 niezrażeni pielgrzymi ruszyli z Łomaz kierując się na Studziankę. Ponad 160 osób z proboszczem Adamem Kameckim ze śpiewem i modlitwą na ustach wyruszyło na trasę.
    W Studziance  mieszkańcy od kilku dni szykowali się na powitanie pielgrzymów. Ciężar organizacyjny wzięła na siebie Rada Sołecka i przy pomocy OSP oraz innych osób, którzy  przygotowali poczęstunek szacowany na 200 osób. Wśród smakołyków były tradycyjne pączki, bułeczki z makiem ale także tatarskie czebureki, pieremiacze wizytowe jedzenie ze Studzianki. Do tego kompot kawa i herbata czekały na strudzonych pielgrzymów. Po godzinie 6 słychać było śpiew i odgłos zbliżającej się pielgrzymki. Rześkie powietrze po burzy zapowiadało zbliżających się pątników. Choć jeszcze nie było jej widać to echo zmierzających  niosło się szeroko i zwiastowało ich przybycie. Stało się tradycją, że w Studziance pielgrzymka ma pierwszy postój. Wśród wędrujących były m.in. dzieci, młodzież, rolnicy, nauczyciele, studenci, urzędnicy, mechanicy. Dlaczego tyle osób zadaje sobie trud rannego wstawania i chce przejść blisko 40 km o to zapytałem losowo kilku uczestników. Patrycja ze Studzianki nieśmiało mówi, że chce iść do Kodnia bo ma intencje a idzie po raz kolejny. Z kolei Sandra Wilbik chyba jedna z najmłodszych osób idących do  Kodnia wraz z mamą Agnieszką mówi że dla niej to będzie dobry trening i chce rozprostować nogi. Nic tylko podziwiać takich młodych pątników. Agnieszka Olichwirowicz mieszkanka Studzianki idzie w swojej intencji po raz siódmy. Jak zaznacza jest ciężko co roku ale każdy rok jest inny w pielgrzymowaniu. Wśród idących są też mieszkańcy innych zakątków Polski. Pani Jadwiga Koniec z mężem Romanem przyjechała z Gdyni aby pójść z innymi w intencji o niebo i radość dla zmarłej mamy i o łaski dla syna marynarza. Jak podkreśla ich wędrówka ma charakter dziękczynny. Jedna z mieszkanek Łomaz podkreśla, że gdyby nie cel postawiony to by nie dała rady pójść. To siła Boga powoduje, że człowiek idzie do Kodnia ucina rozmowę. Kolejna pytana osoba to przyszłoroczna maturzystka i jej intencją jest właśnie egzamin dojrzałości. Jest to jej 6 pielgrzymka. W sierpniu jest zawsze o co się modlić dodaje na koniec. Andrzej Wiński z Łomaz członek Ochotniczej Straży Pożarnej pielgrzymuje na czele zabezpieczając trasę przejścia wraz z kolegami z jednostki. Dla niego to trasa którą pokonał już kilkanaście razy. W każdym roku ma inne intencje. Uważa, że nie ma kryzysów. Pielgrzymka jest dla niego odskocznią od dnia codziennego. To doładowanie akumulatorów na kolejny rok. Kolejna osoba uważa, że idzie z potrzeby serca i z tradycji bo już kilkanaście razy pielgrzymowała do Kodnia. Mieszkankę Warszawy przekonał kolega także po raz pierwszy jest na trasie pielgrzymki bo chce poświecić się. Mieszkaniec Łomaz odpowiada, że coś go ciągnie i idzie po raz kolejny. Jest to kawałek drogi ale dobrze, że deszcz nie pada.  Kolejny pielgrzymujący
Artur Polubiec decyduje się od lat co rok regularnie chodzić do Kodnia z potrzeby i tradycji. Modli się też za innych.  Sebastian ze Studzianki pielgrzymuje w intencji swojego zbliżającego się ślubu. Chce się też sprawdzić. Monika Woszczyło z Łomaz po raz drugi zmierza do Kodnia dla siebie i będzie modlić się o dobry rok szkolny. Podkreśla ciepłą atmosferę i zaznacza, że dobrze znosi  trud trasy.

    Po posileniu się i krótkim odpoczynku grupa rusza dalej, wszak do Kodnia pozostało 35km.  Co ciekawe kolejne osoby dochodziły po drodze zarówno ze Studzianki jak i w kolejnych miejscowościach Za rok większość z nich będzie tutaj ponownie.

Galeria zdjęć https://plus.google.com/photos/107704257690000843924/albums/6047367769261818049

                                                                                                                                               Łukasz Węda


Zamieszczony tekst jest mojego autorstwa tak jak i umieszczane zdjęcia  chronione są zgodnie z ustawą o prawie autorskim z 4 lutego 1994. Rdz. 2 art. 8.2. Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904  z póź. zm. Wszelkie przetwarzanie lub wykorzystywanie zdjęć i opisu bez zgody autora jest Z A B R O N I O N E!