WIADOMOŚCI

STOWARZYSZENIE

ZNANI ze STUDZIANKI

ZABYTKI

TATARZY

FUNDUSZE

 

Mizar w Zastawku.

Obszar wschodniego pogranicza Polski jest miejscem, gdzie przez kilka wieków żyło obok siebie wiele narodów oraz grup etniczno-religijnych. Taka symbioza była możliwa, dlatego, iż Rzeczpospolitą postrzegano wówczas jako kraj niezwykle tolerancyjny i przyjazny dla różnych nacji i religii[1]. Sytuacja taka doprowadziła do niemal masowego osiedlania się w Polsce m. in. Żydów, Ukraińców, Tatarów, Karaimów, Ormian, Niemców, a nawet Holendrów. Ta wielokulturowa mozaika najbardziej widoczna była na Podlasiu.

            Jednym z tematów badawczych, nierozerwalnie związanych z historią południowego Podlasia, była obecność na tych terenach Tatarów. Temat ten, jakkolwiek marginesowy na tle dziejów Polski, jest niezwykle ciekawy i na pewno godny podjęcia oraz prowadzenia bardziej zakrojonych badań.

Tatarzy południowo-podlascy nie pozostawili po sobie zbyt wiele zabytków materialnych, jak również źródeł pisanych. Są to głównie materiały dotyczące osadnictwa (m. in. księgi hipoteczne, przywileje, nadania królewskie), wojskowości, heraldyki. Wszystkie te materiały zostały już zarchiwizowane. Nieliczne źródła stanowią testamenty (znajdujące się w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie), księgi Urzędu Stanu Cywilnego Parafii Muzułmańskiej w Studziance, znajdujące się w Archiwum Państwowym w Lublinie (głównie z II poł. XVIII oraz XIX w.). Poza tym w Urzędzie Gminy w Łomazach znajdują się rękopisy (z lat 1907-1911) ostatniego imama – Macieja Bajrulewicza, zmarłego w 1923 r. Dotyczą one ostatnich lat działalności studziańskiej gminy wyznaniowej[2].

Jeżeli chodzi o zabytki tatarskie, to zachowały się zaledwie dwa nieczynne już mizary w Studziance oraz Zastawku koło Lebiedziewa. Trzeci mizar w Małaszewiczach (obecnie Małych lub Dużych?), nie dotrwał do naszych czasów. Dowiadujemy się o nim jedynie z testamentu majora Samuela Józefowicza z 1812 r.[3] O ile nekropolia studziańska „oparła się zębowi czasu”, o tyle ta w Zastawku przetrwał w formie szczątkowej. Mizar w Zastawku przedstawia wielką wartość zabytkową, dlatego też należy się jemu natychmiastowa ochroną przed ponowną dewastacją. Blisko 350-letni mizar w Zastawku, stanowi ważne źródło do dziejów Tatarów południowo-podlaskich oraz jest dużą atrakcją turystyczną południowego Podlasia. Ponadto, cmentarz ten, obok samej wartości historycznej jego nagrobków, zaświadcza również o bogactwie źródeł, z jakich czerpała i czerpie swe korzenie nasza kultura.

 

Położenie

 

            Cmentarz w Zastawku położony jest w środkowo-wschodniej Polsce. Na tle administracyjnym mizar usytuowany jest w płn.-wsch. części woj. lubelskiego (powiat bialski), w granicach gminy Terespol . Administrowany jest przez Urząd Gminy w Terespolu. Jego powierzchnia wynosi ok. 0,8 ha. Zlokalizowany jest około 1 km na płd.-zach. od wsi Lebiedziew, przy drodze Terespol-Piszczac (po lewej stronie drogi). Wieś Lebiedziew-Zastawek, bo taką oficjalną nazwę nosiła przed II wojną światową, wchodziła do 1914 r. w skład folwarku Lebiedziew. Miejscowość Zastawek, wydzieliła się ze wschodniej części Lebiedziewa. Stanowiła ona część „D” tej wsi, która do 1878 r. należała do Felicjanny Ułanowej. Stąd na przełomie XIX i XX w. nazywana była „Ułanowszczyzną”[4]. Nekropolia w Zastawku ulokowana jest na planie kwadrat, na porośniętym lasem wzniesieniu (wydmie). Ogrodzony jest płotem z sosnowych żerdzi. Przed cmentarzem stoi tabliczka z napisem „Cmentarz tatarski”. Na stoku rosną wyniosłe dęby. Mizar jest obecnie (obok Studzianki, Kruszynian, Bohonik i Warszawy) jednym z najstarszych zabytków islamu na ziemiach polskich. Ponadto, stanowi jedyny „ślad” po muzułmańskich mieszkańcach Lebiedziewa i okolic.

 

Dzieje cmentarza po II wojnie światowej

 

Nekropolia w Zastawku założona została po 1679 r., czyli po osiedleniu się Tatarów litewsko-polskich (tzw. Lipków) w Lebiedziewie[5]. Na cmentarzu tym chowani byli Tatarzy zamieszkujący Lebiedziew, Małaszewicze (od II poł. XVIII w. Małaszewicze Małe i Wielkie – obecnie Duże) i Michałków. Należeli oni do parafii muzułmańskiej, która znajdowała się w Studziance[6]. Jedna z pierwszych wzmianek na temat mizaru w Zastawku, pochodzi z testamentu porucznika Abrahama Koryckiego z 3 stycznia 1811 r. Prosi on w nim, aby pochować go na „mogiłkach Lebiedziowskich”[7]. Natomiast w Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego z 1892 r. jest mowa, iż: „na obszarze wsi Lebiedziów, na wydmach piaszczystych, znajduje się cmentarzysko z licznemi kościotrupami”[8]. Tatarskie osadnictwo w tej części regionu, zanikło ostatecznie na początku XX w. W okresie dwudziestolecia międzywojennego, opiekunem mizaru był nieżyjący już ojciec p. Henryka Krzyżanowskiego. Opłacał go ostatni z Tatarów, mieszkający w Małaszewicz Małych.

Niestety, od momentu wybuchu II wojny światowej mizar w Zastawku ulegał powolnej, niemal całkowitej dewastacji[9]. Pierwszymi, którzy sprofanowali cmentarz, byli Niemcy. Krótko przed atakiem na ZSRR, intensywnie budowali oni szosy na terenach położonych nad Bugiem. Do tego celu używali oprócz macew z kirkutów, również nagrobków z mizaru w Zastawku. Pod groźbą rozstrzelania przez Niemców, mieszkańcy tej wsi ładowali na wozy nagrobki swych dawnych sąsiadów i wywozili je na budowę szosy. Być może dziś, jeszcze część tych tablic i kamieni można by wydobyć spod nawierzchni dróg, po wcześniejszym ustaleniu przez starszych mieszkańców wsi, gdzie ewentualnie mogą się znajdować. Niemcy wycięli przy tym wiele sosen, które w trakcie karczowania uszkadzały głazy. Ponownie Niemcy zdewastowali mizar podczas walk z Armią Czerwoną, gdy ta była już w ofensywie. Obok cmentarza urządzono lazaret. Wielu rannych Niemców, zmarło wówczas i tych chowano na cmentarzu muzułmańskim. Jak wspominała, zmarła kilka lat temu p. Stefania Ozon (mieszkała naprzeciw mizaru), po pewnym czasie przybyła niemiecka ekipa i rozkopała mogiły, za pomocą narzędzi, które przypominały trochę łopaty, a trochę widły. Ciała wydobywano i wrzucano do brezentowych worków i trumien, a następnie wywożono. Niestety, ani w Urzędzie Gminy Terespol, ani w Starostwie Powiatowym w Białej Podlaskiej, osoby zobowiązane do nadzoru nad cmentarzami, nic o tych aktach Niemców nie wiedzą. Nikt nie potrafi dziś wyjaśnić, czy po 1944 r., sporządzono wykaz szkód dla Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich (obecnie Instytut Pamięci Narodowej). A przecież zbrodnie popełnione na zabytkach, także powinny figurować „w rachunkach” za najazd na Polskę i szkody wyrządzone jej obywatelom, w tym Tatarom polskim.

Po zakończeniu II wojny światowej, przez długi czas, mizar w Zastawku nie miał urzędowych opiekunów. Z „dobrego serca” zajmowała się nim nieżyjąca już p. Zofia Sikora, reemigrantka z Ameryki Południowej, mieszkająca obok nekropolii. Jej oczom nie uszły praktyki, które trudno byłoby pogodzić z tradycją tolerancji i szacunku dla cmentarzy innych wyznań. Pod osłoną nocy, gdy gasły już światła, na mizar zakradali się dziwni ludzie. Mieli w rękach plany i dokumenty, mierzyli odległości między grobami i drzewami, „studiowali” napisy. Rankiem mieszkańcy odkrywali rozkopane groby. Pewne światło na te akty wandalizmu rzuciło znalezisko w jednym z wykopów, a mianowicie rozbity kuferek. Pokusą dla rabusiów stały się opowieści, że zasłużonych wojskowych grzebano niegdyś z szablami oraz kosztownościami. Ani konserwatorzy zabytków z Urzędu Wojewódzkiego, ani ówczesna milicja nie zainteresowali się, kim byli owi „poszukiwacze”. Zdewastowano w ten sposób kilka mogił, nie wyrządzając szkody płytom z napisami.

Groza natomiast zawisła nad mizarem w okresie, kiedy na katolickich i prawosławnych cmentarzach, zamiast mogił z drewnianymi krzyżami, wystawiano już pomniki i tablice z betonu albo kamienia, czasem z marmuru. Wtedy właśnie „hieny cmentarne” zainteresowały się nagrobkami z marmuru, które dla Niemców były bez wartości. Właściciele kamieniarskich warsztatów z okolicy zajeżdżali przed cmentarną bramę, najpierw konnymi wozami, później już samochodami i ładowali na nie najbardziej okazałe pomniki (w tym m. in. pomnik z marmuru z aniołkiem na szczycie).

Przez kilkadziesiąt lat miejscowe władze administracyjne i konserwatorzy, nie zatroszczyli się o wyznaczenie opiekuna  mizaru z urzędu (np. sołtysa) lub społecznego. W pewnej części, rolę tego drugiego spełniała do śmierci p. Sikora. Jak wspominają mieszkańcy Zastawka, hiszpańskimi i portugalskimi przekleństwami przepędzała wandali. Raz zdołała nawet doprowadzić, pod presją własną i sąsiadów, do zdjęcia
z kamieniarskiego wozu, pomnika rodziny Iljasewiczów. Pomimo tego, ani ówczesna milicja, ani obecna policja nie zainteresowały się rabusiami. Jednak mieszkańcy Zastawka i Lebiedziewa znają nazwiska niektórych i wiedzą, na którym z cmentarzy stoją zrabowane pomniki, również ten z aniołkiem na szczycie (oczywiście już bez półksiężyców, nazwisk i arabskich napisów).

Pierwsze oznaki właściwego zainteresowania się mizarem w Zastawku odnotowano w 1959 r.. Cmentarz umieszczono wówczas w rejestrze zabytków. W czasie przeprowadzanej w 1978 r. inwentaryzacji[10], możliwych do odczytania było zaledwie 8 nagrobków. Niespełna 10 lat później, w 1987 r., ukazuje się w „Spotkaniach z Zabytkami”, artykuł Stanisława Krycińskiego, w którym opisuje opłakany stan cmentarza, który wymaga natychmiastowego ratowania[11]. Zaledwie rok po publikacji, w maju 1988 r., S. Kryciński wraz z grupą licealistów (członków PTTK) z Warszawy, przy życzliwej pomocy miejscowych władz, zorganizował obóz konserwatorski. Jako członek PTTK (prowadził wówczas Klub Turystyczny „Dedal”), wystąpił wcześniej o wsparcie do Oddziału PTTK Warszawa-Praga Południe. Oddział poparł jego inicjatywę (także finansowo). Również wojewódzki konserwator zabytków, p. Kazimierz Popiołek, bardzo życzliwie przyjął jego inicjatywę. Część kosztów pokryta była przez Urząd Miasta i Gminy Terespol. Ideą obozu było nieodpłatne wykonanie prac porządkowych i konserwatorskich na mizarze. Pieniądze potrzebne były jedynie na materiały, narzędzia, wyżywienie i zakwaterowanie. W trakcie tych prac, niezmiernie dużo pomógł p. Janusz Smaza, konserwator kamienia, pracujący wówczas na Wydziale Konserwacji warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. W trwającym tydzień obozie, udział wzięła młodzież z warszawskich liceów ogólnokształcących.

            Na terenie cmentarza wycięto krzaki (także wokół mizaru) i wyzbierano śmieci. Wydobyto z ziemi i ustawiono 37 nagrobków, które oczyszczono z mchów i porostów. Zrekonstruowano kamienne ogrodzenie trzech mogił przy nagrobkach z XVIII wieku oraz odkopano dwie mogiły obłożone (zgodnie z tradycją) kamieniami. Działania na cmentarzu przyniosły nadspodziewanie ciekawe efekty. Wydobyto wówczas m. in. nagrobki płk. Samuela Murzy Koryckiego z 1704 r., Aiszy z Koryckich Tupalskiej z 1796 r. oraz nagrobek z 1736 r., z dobrze zachowanymi inskrypcjami arabskimi. Po przeprowadzonych pracach, na mizarze stoi obecnie 53 nagrobki, które tworzą bardzo malowniczy zespół. Po wycięciu krzaków widać je doskonale z sąsiedniej szosy.

            Z przeprowadzonych wówczas prac, najbardziej zadowoleni byli mieszkańcy Zastawka, którzy zadowoleni byli, że ktoś wreszcie zajął się „mogiłkami” (tak nazywają mizar). Gdy potrzebna była ich pomoc, bardzo życzliwie i chętnie nią służyli. Dwóch gospodarzy użyczyło swoich ciągników oraz pomagało w wyciąganiu z ziemi, dwóch ledwo widocznych nagrobków. Inni pomagali ustawiać pionowo najcięższe głazy. Cmentarz został następnie ogrodzony sosnowymi żerdziami[12].       

 

Charakter nagrobków

 

Mizar w Zastawku zachował się stanie szczątkowym. W przeszłości nie posiadał on ogrodzenia, gdyż Tatarzy uważali, że zmarłych nie powinno się izolować od społeczeństwa żywych. Zachowało się na nim 53 kamienie nagrobne z XVIII-XX w. Część z nich posiada czytelne inskrypcje. Układ nagrobków jest niewyraźny, chociaż zauważyć można, że w przeszłości mogiły były uszeregowane w równoległe rzędy, tzw. saffy. Wzorowane one były na rytualnym szyku muzułmanów, podczas wykonywania modlitwy w meczecie.

Na niektórych nagrobkach wyryte są półksiężyce z gwiazdą, symbol religii muzułmańskiej – islamu. Poniżej występuje czasami stosowny cytat ze świętej księgi Koranu, w języku arabskim oraz dane o zmarłym (np. data śmierci – wg. kalendarza chrześcijańskiego; stopień wojskowy). Na najstarszych nagrobkach nie ma półksiężyca i gwiazdy oraz wersetów arabskich. Półksiężyce zaczynają pojawiać się dopiero na szlifowanych pomnikach z końca XIX w. Natomiast nagrobki z przełomu XIX i XX w. posiadają inskrypcje w języku rosyjskim (Fot. 5), albowiem zgodnie z zarządzeniem władz carskich, nie wolno było wówczas używać języka polskiego, nawet na cmentarzu[13]. Wielkość nagrobka oraz bogactwo jego epitafium, zależały od zamożności rodziny zmarłego. Biedniejsi mają na swoich nagrobkach zwykłe nieociosane kamienie polne z napisami, natomiast zamożniejsi oszlifowane kamienie z ozdobną i staranną ornamentyką arabską. Do I poł. XIX w. występują kamienie nagrobne. Następnie w I poł. XIX w. pojawiają się kamienie (średnie lub duże), o starannej obróbce i lakiernictwie. Charakterystyczne są na nich zwarte napisy, drobnymi kapitalikami. W inskrypcjach (pisanych łacinką) z tego okresu, na uwagę zasługuje brak półksiężyców oraz wyróżnika przynależności religijnej (arabskiej formuły wyznania wiary). Brak jest również nagrobków z napisami wyłącznie arabskimi. Wiele grobów nie posiada napisów[14].

            Na szczególną uwagę zwracają nagrobki z XVIII w., a mianowicie mogiła pułkownika Samuela Murzy Koryckiego z 1704 r. Jednocześnie jest to jeden z najstarszych nagrobków muzułmański w Polsce[15]. Jedna część kamienia posiada arabską sekwencję wyznania wiary: „Lã ilãha illã Allãh Muhammad rasũl Allãh” („Nie ma bóstwa, jak tylko Bóg, Muhammad jest prorokiem Boga”). Napis na nagrobku głosi: Roku 1704/ M. Korycki/ pułkownik. Jeżeli chodzi o S. Koryckiego, to urodził się on ok. 1625 r. Pochodził „z dóbr xiążąt Ostrowskich” na Wołyniu[16]. Prawdopodobnie w 1653 r., wysłany był przez króla Jana Kazimierza, w roli posła, do chana krymskiego[17]. W 1659 r. był w stopniu rotmistrza, a w 1674 r. pułkownika chorągwi tatarskiej. Uczestniczył w wojnach z Rosją, Turcją i Szwecją. W 1672 r. był jednym z przywódców zbuntowanych Tatarów (tzw. bunt Lipków). To on otrzymał od Jana III Sobieskiego ziemię w Lebiedziewie i Małaszewiczach. Miał synów Abrahama
i Aleksandra oraz córkę Helenę
[18].

            Kolejny XVIII-wieczny nagrobek pochodzi z 1736 r. i posiada dobrze zachowane napisy arabskie. Natomiast trzeci kamień nagrobny z XVIII w. należy do Aiszy z Koryckich Tupalskiej, zmarłej 16 maja 1796 r. Kamień ten, posiada niezwykle rzadki w epifrafice tatarskiej przykład epitafium nagrobnego wierszowanego. Na południowym boku wyryty jest napis następującej treści: „Tu leży ciało mey kochanej żony/ moy cel najmilszy w tym grobie złożony”. Ponadto, posiada on również wyryte wyznanie wiary po arabsku. Napisu na lewym boku kamienia nie udało się odczytać.

            Z I poł XIX w. pochodzi m. in. nagrobek Jakuba Tarak-Murzy Buczackiego (ok. 1745-1838), jednego z najbardziej znanych Tatarów[19]. Buczacki był dziedzicem Małaszewicz Małych, Lebiedziewa i Michałkowa (pow. bialski). Jako jedyny muzułmanin z płd. Podlasia, odbył pod koniec XVIII w. pielgrzymkę do Mekki. Jak pisał Stanisław Kryczyński (1911-1941): „Żądny przygód i doświadczeń życiowych, zaciągnął się do przybocznego orszaku
ks. G. Potemkina, a następnie w r. 1786 do artylerii szczęsnego Potockiego, wojewody ruskiego [będąc w stopniu chorążego – dop. S. H.]. Gdy Potocki przystąpił do Targowicy w r. 1792, B. opuścił kraj i udał się przez Bałkan do Turcji i Arabii. W ten sposób odbył przypisaną muzułmaninowi pielgrzymkę i poznał języki wschodnie. Powróciwszy z podróży po r. 1795, gospodarzył w swej ojcowiźnie (…)”
[20]. W latach 1818-1822 Buczacki sprawował mandat posła (jedynego jak dotąd z Tatarów) na Sejm Królestwa Polskiego. Ponadto, od ok. 1810 roku do 1831 był marszałkiem i sędzią (głównie do spraw rozwodowych) pokoju powiatu bialskiego. Wśród społeczności powiatu bialskiego, Buczacki był bardzo szanowanym człowiekiem. Miejscowa ludność darzyła go dużym zaufaniem, o czym świadczy jego wieloletnie sprawowanie obowiązków sędziego pokoju. Zmarł 20 maja 1838 r. w swoim majątku w Małaszewiczach Małych. Napis na jego kamieniu nagrobnym głosi: JAKÓB BUCZACKI POSEŁ NA SEJM WALNY  WARSZAWSKI MARSZAŁEK I SĘDZIA POKOJU P. BIALSKIEGO ZM D 20 MAJA 1838 ROKU. Warto w tym miejscu dodać, iż jego syn – Selim oraz wnuk – Jan Tarak-Murza Buczacki (1831-1857), dokonali pełnego tłumaczenia Koranu z języka francuskiego[21]. Koran ukazał się w Warszawie, rok po śmierci Jana (w 1858 r.). Jeden z wnuków J. Buczackiego – Albert, brał udział w powstaniu listopadowym, jako podoficer pułku ułanów. Za odwagę i męstwo odznaczony został Srebrnym Krzyżem.

Na mizarze w Zastawku spoczywa również żona Jakuba Buczackiego. Epitafium na nagrobku brzmi: FELICYA Z KORYCKICH BUCZACKA MARSZAŁKOWA P. BIALSKIEGO. ZMARŁA D. 7 CZER 1828 R.[22]. Miała ona 8 dzieci (w tym: Józefa, Eliasza, Selima i Kunegundę). Felicja Buczacka była siostrą stryjeczną porucznika Abrahama Koryckiego[23]. Jego nagrobek pochodzi z ok. 1811 r. A. Korycki urodził się ok. 1743 r., jako syn Dawida. Wywodził się z ordyńskiego rodu książęcego herbu Koryca i przydomku Edigej-Emirza. Był on prawnukiem płk. Samuela Murzy Koryckiego, który przywilejem z 12 marca 1679 r. otrzymał od Jana III Sobieskiego nadanie ziemi w Lebiedziewie (38 włók) i Małaszewiczach. A. Korycki odziedziczył po przodkach część Lebiedziewa oraz Małaszewicz Małych. W pierwszych latach służby, Abraham przebywał w królewskim pułku nadwornym. Następnie służył w pułku jazdy Mustafy Baranowskiego (lub Jeleńskiego), początkowo jako towarzysz, następnie  dochodząc w 1774 r. do rangi porucznika. Od 8 czerwca 1792 r., służył w 7 Pułku (tatarskim) Przedniej Straży Wojsk Wlk. Ks. Litewskiego, pod komendą płk. Aleksandra Mustafy Ułana. W 1809 r. wziął ślub z 22-letnią Marianną z Józefowiczów, córką majora Samuela Józefowicza (1726-1812?). Abraham Korycki zmarł w 1811 r. nie pozostawiając potomstwa. Jego kamień nagrobny zdobi napis: Ali Korycki Porucznik, ostatni z agów Koryckich[24]. Z I poł. XIX w. pochodzi jeszcze nagrobek Joanny Koryckiej z epitafium: JOANNA Z BARANOWSKICH KORYCKA PUŁKOWNIKOWA WOYSK P. ZM D 2 PA 1826 R. Była ona prawdopodobnie żoną Aleksandra Koryckiego, w 1768 r. pułkownika wojsk litewskich[25].

Pięć nagrobków pochodzi z przełomu XIX i XX w. i są to oszlifowane i pięknie zdobione pomniki. Napisy są po rosyjsku (imię, nazwisko, data śmierci, stopień wojskowy). Ponadto, posiadają bardzo bogatą ornamentykę arabską. Do grupy tej należą  pomniki Haliny Józefowicz (ur. 1814 r. – zm. 18 maja 1898 r.), Macieja  Iljasewicza (ur. 1821 r. – zm. 25 lipca 1900 r.). Nagrobek-cokół Samuela Józefowicza (ur. 1817 r. – 12 stycznia 1901 r.), pułkownika 12 Wielkołuckiego Pułku, posiada napis (na dole, po rosyjsku) o treści: Drogiemu mężowi i ojcowi. Ostatnie nagrobki pochodzą sprzed I wojny światowej. Są to zabytkowe pomniki Marii Buczackiej (ur. 1858 r. – zm. 18 sierpnia 1906 r.) oraz Heleny Iljasewicz (ur. 1830 r. – zm. 23 październik 1908 r.), żona płk. Macieja Iljasewicza. Trudny do odczytania jest nagrobek z 25 lipca 1905 r., z inskrypcjami rosyjskimi.

Jak już wcześniej wspomniałem, mizar przetrwał do naszych czasów w formie szczątkowej. Wiele nagrobków zostało rozkradzionych lub zniszczonych. Z różnych materiałów źródłowych i publikacji, możemy dowiedzieć się, kto pochowany był na nekropolii w Zastawku. Henryk Krzyżanowski, mieszkający obecnie w Lebiedziewie
k. Terespola, syn opiekuna mizaru
[26] sprzed I wojny światowej, tak oto wspomina o jednym ze zrabowanych nagrobków z mizaru: „Ozdobą cmentarza od czasów w które sięga moja pamięć, był pomnik – wspomnienie okrutnej tragedii. Dawno temu, pod nieobecność pana domu, do mieszkania muzułmańskiej rodziny w Małaszewiczach wtargnęli bandyci, zamordowali panią, jej córkę i służącą. Ku czci tych trzech kobiet rodzina wzniosła pomnik z marmuru z aniołkiem na szczycie (…). Do wybuchu II wojny światowej dwie osoby z rodziny tych nieszczęśnic, pewien dostojny pan i pani w czarnym welonie odwiedzali mizar i opłacali opiekę nad grobem…”[27]. Wspomniana zbrodnia dokonana została na rodzinie Buczackich w sierpniu 1906 r. w Małaszewiczach Małych[28]. Zamordowano wówczas wspomnianą wcześniej Marię Buczacką, Helenę Buczacką (z Ebiełłów) oraz jej córkę – Stefanię Buczacką[29] (prawnuczka Jakuba Buczackiego), przebywającą wówczas „na wywczasach”. Przed 1939 r. Stefania była sekretarką wiceprezydenta Warszawy – Jana Kubskiego, natomiast po II wojnie światowej była sekretarką ministra Józefa Winiewicza. Wyróżniała się wyjątkową inteligencją oraz dobrą znajomością języków obcych. Stefania oraz jej siostra stryjeczna Helena Achmatowicz, pochowane są na Cmentarzu Muzułmańskim w Warszawie, przy ul. Tatarskiej[30].

Nie dotrwał do naszych czasów również nagrobek, który wystawił wspomniany Jakub Buczacki, swojej córce – Kunegundzie[31]. Niektórych Tatarów z Lebiedziewa i Małaszewicz, chowano na mizarze w Studziance, np. Aleksandra Józefowicza (zm. 19 listopada 1841 r.), właściciela pod koniec XVIII w.  majątku w Lebiedziewie, czy majora Jana Okmińskiego (zm. 13 października 1873 r.), „obywatela – dziedzica” Małaszewicz Wielkich (część „A”)[32]. 

 

Zakończenie

 

Autor ma nadzieję, że chociaż w części przybliżył czytelnikowi dzieje mizaru w Zastawku. Tego typu prace, powinny również przyczyniać się do rozbudzania w innych, chęci do poszukiwania dodatkowych informacji na ten temat. Wątek, którego podjął się autor niniejszej pracy, jak dotychczas nie doczekał się szerszego i bardziej wnikliwego opracowania. Wymaga to, zakrojonych na większą skalę badań archiwalnych oraz drukowanych. Należałoby dokonać rozległych kwerend w archiwach, nie tylko polskich, ale również litewskich, białoruskich i rosyjskich. Pomimo, iż nad okresem osadnictwa tatarskiego w tej części Polski, zamknęła się bezpowrotnie karta historii, to dzieje tej barwnej, orientalnej i niezmiernie patriotycznej grupy etniczno-wyznaniowej południowego Podlasia, zasługują nie tylko na miejsce w świadomości społecznej, ale również na dalsze naukowe studia.

            Zaprezentowany powyżej mizar w Zastawku, jest jednym ze świadectw mozaiki religijnej i etnicznej, którą była dawna Rzeczpospolita Obojga Narodów. Zasługuje on na poświęcenie mu większej uwagi. Nekropolia ta, posiada wielką wartość nie tylko historyczno-kulturalną. Jest również widomym znakiem łączności naszego kraju ze światem muzułmańskim (Turcją), z którym graniczyliśmy przez dwa i pół wieku. Szczególnie trwałe ślady tego sąsiedztwa, odcisnęły się na obszarze wschodniego pogranicza Polski.

Tatarzy, osiedlając się na Podlasiu, „wnieśli” tutaj swoją wiarę, kulturę i obrzędy. Dlatego tego typu zabytki, jak mizary (lub meczety – Kruszyniany, Bohoniki), pozwalają nam głębiej poznać i przybliżyć się do świata islamu, którego cząstkę stanowią. Przykrym jest fakt, że cmentarze tatarskie w Polsce, są bardzo często w złym stanie i dlatego należy roztoczyć nad nimi należytą opiekę. W przeciwnym razie skazane są na powolną dewastację i ruinę.

Sławomir Hordejuk (Biała Podlaska)


[1] Janusz Tazbir, Dzieje polskiej tolerancji, Warszawa 1973, s. 6, 57-82, 162-167.

[2] Dokument ten opracował Janusz Kulikowski. Zob. tegoż: Rękopisy imama Bajrulewicza, „Słowo Podlasia” 1988 , nr 30, s. 6 oraz Tatarskie tropy na Podlasiu, „Nowiny Podlaskie” 1995, nr 40, s. 7.

[3] A. Kołodziejczyk, Dwa XIX-wieczne…, op. cit., s. 197 oraz tegoż: Major Samuel Józefowicz (1726-1812?) – oficer jazdy tatarskiej Wielkiego Księstwa Litewskiego, „Rocznik Bialskopodlaski” 2004, t. XII, s. 317.

[4] Zob. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. V, Warszawa 1884, s. 111.

[5] A. Kołodziejczyk, Obrzędy pogrzebowe…, s. 58.

[6] Szerzej zob. F. R., Wyznawcy Allaha, „Tygodnik Ilustrowany”, nr 108 z 23 stycznia 1892 r.,
s. 52-53; S. Kryczyński, Tatarzy litewscy…, s. 144; A. Woronowicz, Przyczynek do historii meczetów w Polsce, „Życie Tatarskie” 1937, nr 2, s. 6; A. Drozd, M. M. Dziekan, T. Majda, Meczety i cmentarze Tatarów polsko-litewskich, Warszawa 1999, 88-89; S. Jadczak  Śladami Tatarów na Podlasiu, Lublin 1986, s. 11.

[7] A. Kołodziejczyk, Dwa XIX-wieczne…, s. 190.

[8] Słownik geograficzny…, t. XII, Warszawa 1892, s. 308.

[9] W przeciwieństwie do mizaru w Studziance, na którym wandalizm rozpoczął się już po I wojnie światowej. Zob. W. Świątkowski, Podlasie. Piąta wycieczka po kraju, Warszawa 1929, s. 70.

[10] Przeprowadzali ją wówczas A. Kołodziejczyk, J. Barszczewski i K. Łukaszewicz. Zob. A. Kołodziejczyk, Tatarskie cmentarze w Lebiedziewie, „Prace archiwalno-konserwatorskie na terenie woj. siedleckiego”, z. 3, Siedlce 1982, s. 32.

[11] S. Kryciński, Tatarzy w Lebiedziewie, „Spotkania z Zabytkami” 1987, nr 5, s. 47-48.

[12] Szerzej zob. S. Kryciński, Uratowany mizar, „Spotkania z Zabytkami” 1988, nr 6, s. 59 oraz tegoż: Uratowany mizar, „Goniec Terespolski”, nr 56, wrzesień-październik 2001, s. 19.

[13] W przeciwieństwie do Studzianki, na mizarze w Zastawku jest ich znacznie więcej. Przyczyną tego było to, że mizar w Studziance położony był w znacznej odległości (ok. 0,5 km) od drogi i Rosjanie „zaglądali” tam rzadziej.

[14] A. Drozd i in., Meczety i cmentarze…, s. 92-93; A. Kołodziejczyk, Cmentarze muzułmańskie
w Polsce
, Warszawa 1998, s. 92-93.

[15] S. Kryciński,  Uratowany mizar, „Spotkania z Zabytkami” 1988, nr 6, s. 59.

[16] Akty izdawajmyje…, t. V, Wilno 1871, s. 354-358.

[17] L. Kryczyński, Tatarzy polscy a Wschód muzułmański, „Rocznik Tatarski”, t. II, Zamość 1935, s. 43.

[18] S. Dziadulewicz, Herbarz rodzin tatarskich w Polsce, Wilno 1929, s. 157.

[19] Szerzej zob. m. in. Kurier Warszawski, Nr 305 z 16 listopada 1845, s. 1466; J. Bartoszewicz, Pogląd na stosunki Polski z Turcją i Tatarami, Warszawa 1860, s. 125-126; Encyklopedyja Powszechna, t. XXV, Warszawa 1867, s. 31; J. Talko-Hryncewicz, Muślimowie, czyli tak zwani Tatarzy litewscy, Kraków 1924, s. 55-56; S. Kryczyński, Jakub Tarak Murza Buczacki, „Przegląd Islamski” 1935, z. 3-4, s. 14; S. Dziadulewicz, op. cit., s. 74.

[20] S. Kryczyński, Buczacki Jakub Murza h. Tarak,  „Polski Słownik Biograficzny”, Kraków 1937, t. III, s. 83.  

[21] S. Dziadulewicz, op. cit., s. 74; S. Kryczyński, Tatarzy litewscy…, s. 226; A. Miśkiewicz,
op. cit., s. 103; A. Kołodziejczyk, Tatarzy regionu …, s. 215; Z. J. Wójcik, Filomacki przekład Alkoranu dla Tatarów nowogródzkich, „Literatura Ludowa” 1995, nr 3, s. 25. 

[22] Stanisław Dziadulewicz, w swoim Herbarzu, błędnie podaje, iż żoną Jakuba Buczackiego była: „Zofia [Korycka – dop. S. H.], koło roku 1800-go zamężna Jakóbowa Buczacka”. Zob. S. Dziadulewicz, op. cit., s. 74
i 157.

[23] A. Kołodziejczyk, Dwa XIX-wieczne…, s. 190.

[24] S. Tuhan-Mirza Baranowski, Z aktów wojskowych o Tatarach litewskich (1782-1792), „Ateneum Wileńskie”, 1929, R. VI, z. 1-2, s. 209, 211; S. Dziadulewicz, op. cit., s. 156-159; A. Kołodziejczyk, Dwa XIX-wieczne…,
s. 186-195; M. Machynia, V. Rakutis, Cz.  Srzednicki, Oficerowie Rzeczypospolitej Obojga Narodów 1777-1794. Spisy, Kraków 1999, s. 259.
        

[25] S. Dziadulewicz, op. cit., s. 157.

[26] Cz. Białas, Tatarzy Polscy w Lubelskiem, „Turysta”, nr 14/67 z 15 lipca 1957 r.

[27] W. Danielak, Smutek mizarów, „Prawo i Życie”, Nr 24 z 15 czerwca 1991 r. oraz  A. Kołodziejczyk, Tatarzy
 i ich cmentarze
, „Spotkania z Zabytkami” 1986, nr 6, s. 18.

[28] A. Kołodziejczak, Tatarzy regionu…, s. 217; S. Jadczak Gmina Terespol. Monografia, Lublin-Terespol 1999,
     s. 53.

[29] Mieszkała w Warszawie przy ul. Poznańskiej 11 m 36 A. Jak pisze o niej M. Konopacki: „[…] ze stołecznego
     getta wiadomymi sobie sposobami wyprowadziła kilkanaście osób, aby następnie umieścić je w bezpiecznym
     miejscu. […] Jej szlachetność, miłość bliźniego była czymś ujmującym i wyjątkowym. Jej poglądy i postawa
     narażały Ją na aresztowanie, ale nie zahamowała się w swojej otwartości i dobroci”. Relacja pisemna
     mgr. Macieja Konopackiego z 18 listopada 2004 r. (w zbiorach autora).

[30] Relacji pisemna M. Konopackiego z 10 maja 2005 r. (w zbiorach autora); S. Dziadulewicz, op. cit., s. 74.

[31] J. Reychman, Zabytki orientalne w Polsce i potrzeba ich ochrony, „Ochrona Zabytków” 1957, nr 1, s. 67 oraz tegoż: Zabytki islamu w Polsce, „Euchemer” 1958, nr 5, s. 23; S. Dziadulewicz, op. cit., s. 74.

[32] A. Kołodziejczyk Tatarskie cmentarze…, op. cit., s. 27, 30.